Film ten jest krytyką świata medialnego w USA. Wg autora filmu media, które przecież powinny kontrolować nadużycia władz, stały się ich częścią, ich narzędziem, działają w porozumieniu z rządem. Politycy i media wpływają na siebie wzajemnie, rządzi nimi korupcja. Media manipulują przekazem, dziennikarze nie podejmują niewygodnych tematów, przemilczały między innymi niejasne liczenie głosów na Florydzie podczas wyborów prezydenckich w 2000 roku. Kolejnym zarzutem jest pozorna różnorodność mediów, która kryje rzeczywistą jednorodność. Kilka korporacji medialnych trzyma władzę, wykupując lokalne gazety, telewizje, radia, wpływając też na Internet. Media są scentralizowane i zmonopolizowane, brak jest konkurencji wobec tych olbrzymich koncernów. Autor, może nieco przesadnie, przyrównuje tą sytuację to sytuacji Rosji radzieckiej.
Według mnie większość tych informacji jest słusznych. W filmie wypowiadają się autorytety, profesorowie, politycy, dziennikarze. Trudno jednakże stwierdzić wszystkie fakty, np. związane z wyborami prezydenckimi, trudno je zweryfikować na podstawie innych źródeł. Jest to ewidentnie zdanie opozycji wobec rządu, która ma niewątpliwie wiele racji i zgadzam się z większością z nich, że tak faktycznie jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz